Podobnie jak wykryty ostatnio wodór cząsteczkowy, obie wspomniane fazy H II rozciągają się daleko ponad warstwę zimnego H I, tworząc grube gazowe halo, otaczające całą galaktykę. Termin „międzygwiazdowy” nie wydaje się już właściwy w odniesieniu do tych najbardziej zewnętrznych części atmosfery Galaktyki. Faza gorąca może się rozciągać tysiące parseków od płaszczyzny środkowej. W najdalszych rejonach jej gęstość spada do około 1(H jonu na centymetr sześcienny. Jest to korona naszej Galaktyki, analogiczna do korony słonecznej rozciągającej się daleko w przestrzeń gorącej atmosfery Słońca. Podobnie jak w przypadku korony słonecznej samo istnienie korony galaktycznej wymaga obecności jakiegoś niekonwencjonalnego źródła energii, podtrzymującego jej wysoką temperaturę. Jak się wydaje, takim źródłem są w tym przypadku fale uderzeniowe od wybuchów supernowych i szybkie wiatry gwiazdowe. Obok gorącej plazmy występuje plazma ciepła, podgrzewana przez promieniowanie ultrafioletowe wysokiej energii. Nacisk tych rozciągłych warstw zwiększa ciśnienie gazu w płaszczyźnie środkowej galaktyki, co ma istotne znaczenie dla procesów gwiazdotwórczych. Wygląda na to, że inne galaktyki również mają koronę. Satelita Chandra Xray Observatory zaobserwował niedawno koronę wokół galaktyki NGC 4631.